- Świat jest książką i ci, którzy nie podróżują, czytają tylko jedną stronę - św. Augustyn z Hippony.

Świadome Podróżowanie #2 – Zero Waste w podróży!

Świadome Podróżowanie #2 – Zero Waste w podróży!

Zero Waste w podróży, czyli kolejna myśl Świadomego Podróżowania

Zanim przejdziemy do głównego tematu o Zero Waste w podróży. To, kto jeszcze nie czytał ostatniego artykułu o Świadomym Podróżowaniu oraz o pierwszym problemie – wykorzystywanie zwierzątek domowych w celach turystycznych i zarobkowych. Tak, mowa tutaj o gołębiach, papugach, wężach, koziołkach, małpkach itd., które są wykorzystywane oraz traktowane w dość nieludzki sposób. „Artyści” w ten sposób dorabiają sobie w znanych i zatłoczonych miejscach, gdzie roi się od turystów i potencjalnego zarobku. Nadrabiamy zaległości? 🙂

Źródło: Karkonoski Park Narodowy

Wracam do tematu. Zero Waste lub Zero Waste w podróży? Pewnie nie raz spotkaliście się już z tym terminem. Dowodem na to jest, że ostatnimi czasy pojawiło się sporo blogów, które opierają się na idei Zero Waste. Opowiadają, radzą, edukują, przedstawiają świetne rozwiązania i pomysły, a zarazem zachęcają do stopniowej zmiany swoich nawyków, aby były te bardziej przyjazne środowisku. Oczywiście bez nadmiernego fanatyzmu. Do tego dochodzi promocja, która zwiększa aktywność i świadomość. Jednocześnie trafiają do przeciętnego zjadacza chleba. Także, powstał pewnego rodzaju pozytywny „trend”, w którym działają coraz prężniej znane marki oraz markety, próbując adoptować idee Zero Waste.

Wspólne działania – Agrafka Geografka & Siódmy w Świecie – Zero Waste w podróży

Oczywiście to tylko moje skromne zdanie na ten temat. Sam nie jestem „Alfą i Omegą”. Nie czuję się w roli eksperta, więc żeby artykuł niósł ze sobą jeszcze większą wartość merytoryczną, zatem powstał przy współpracy z Karoliną Zuberautorką bloga Agrafka Geografka. Karola zdecydowanie lepiej odnajduje się w tej dziedzinie.

Dlaczego?
W blogosferze pojawiła się w 2014 roku, kiedy ruszyła na sześciotygodniowy wolontariat. Oczywiście z myślą, by informować rodzinę i znajomych. Jednak moc Internetu, środowiska podróżniczego zrobiło swoje. „Strona poświęcona jest idei wolnego podróżowania, pomysłom na nietuzinkowe wakacje oraz miejscom, których nie ma w przewodnikach.”
Prócz poszukiwania inspirujących i ciekawych miejsc na kolejną przygodę, a wszystko to w oparte w myśli „slow-travel”, to warto wspomnieć, że prężnie działa w duchu Zero Waste. Tworzy niesamowite teksty, które dobrze się czyta, a zarazem pobudzają do refleksji, więc przejdźmy do meritum.

Zero Waste w Podróży



Kilka słów o odpadach

Odpady to jeden z największych problemów, z jakim borykamy się nie tylko my, ale i nasze środowisko. W świecie, w którym mamy wszystko na wyciągnięcie ręki, w którym wszystko możemy kupić za niewielkie pieniądze i nie zastanawiamy się nad trwałością produktu ani czasem przebywania przedmiotów w naszym domu czy rękach. Lubimy wygodę, taniość, dostępność, powszechność i cenimy swój czas. Lubimy też, kiedy jest czysto, więc cenimy miasta, jak i zagospodarowane tereny zielone za wszechobecne kubły na śmieci. Zjadamy zatem batonika, wypijamy butelkę półlitrowego napoju z etykietą z delikatnej termokurczliwej folii i wyrzucamy śmieci do kosza. Uf, pozbyliśmy się problemu. Czy aby na pewno?

Wiedza Polaków na temat gospodarki odpadami w naszym kraju jest słaba. Nie potrafimy poprawnie segregować odpadów, nie wiemy co dzieje się z naszymi odpadami, nie umiemy odpadów unikać oraz nie zdajemy sobie sprawy z tego, jaki wpływ mają na nasze zdrowie i środowisko.

Braki w wiedzy wynikają głównie z braku edukacji w tym kierunku. Zarówno, dzieci jak i dorośli wiedzą, że segregować trzeba, znają pojęcie recyklingu i ponownego wykorzystania, ale ta wiedza jest albo bardzo wybiórcza, albo niedokładna. Trzeba to powiedzieć w końcu głośno – nie radzimy sobie z odpadami. Co gorsza, nasz kraj i infrastruktura także sobie z nimi nie radzą.

Proste rozwiązania za granicą, a w Polsce?

Zwłaszcza kiedy kraje Europy Zachodniej lub dominująca Skandynawia w tej materii potrafi wiele zdziałać. Dobrze już nam znane automaty w każdym markecie na butelki plastikowe, szklane, puszki itp. oraz narzucona kaucja, która przyczynia się do większej świadomości ekologicznej oraz segregowania śmieci. Moim zdaniem są to ułatwienia, które pomagają nam segregować odpady.

Na ten moment cieszymy się z pojedynczych automatów na butelki plastikowe czy kampanii Lecha, która skupuje praktycznie wszystkie szklane butelki po 50 gr, czy 30 gr od sztuki bez okazywania paragonu. W Danii oraz w innych krajach Skandynawskich są uliczne śmietniki podobne do tych jak u nas. Jednak z dodatkową półką na szklane butelki, czy puszki. Biedniejsze osoby, którym naprawdę brakuje kilku centów do jedzenia, po prostu zbiorą te materiały, nawet nie grzebiąc w śmietniku czy brudząc się przy tym… Niby takie proste i ułatwiające sprawę wszystkim, bo nawet osoby sprzątające mają mniej do ogarniania. A w Polsce, dalej kipi toną zmieszanych odpadków. Trzeba obywatela poniekąd zachęcić, a nie zmuszać do segregowania śmieci.




Kiedyś to było…

W Polsce posiadamy kilka wiążących dokumentów, między innymi Krajowy Plan Gospodarki Odpadami, w którym zawarta jest hierarchia postępowania z nimi. Podstawowym sposobem radzenia sobie z odpadami jest ich unikanie. Co ciekawe, ta hierarchia powstała już bardzo dawno temu i nie jest wymysłem XXI wieku. Problem światowego zagospodarowania odpadów i ponownego ich wykorzystania był już rozpatrywany w latach 60, 70, 80 XX wieku, kiedy Polska o foliówkach (czyli tzw. zrywkach) i wyrobach z plastiku jedynie mogła pomarzyć, więc w gruncie rzeczy odpadów w Polsce w takiej skali nie było.

Była też inna frakcja tych odpadów, bo co można było ponownie wykorzystać, wywoziło się na skup (złomu, szkła, makulatury, szmaty przeznaczało się na czyściwo). Do pewnego momentu byliśmy mistrzami recyklingu, ponownego wykorzystania, niemarnowania, żyliśmy bez plastiku i tworzyliśmy gospodarkę o obiegu zamkniętym. Realizowaliśmy wtedy dzisiejsze marzenia. Marzenia, o kraju, w którym wytworzony produkt zostanie ponownie wykorzystany, poddany recyklingowi lub zostanie mu nadane nowe życie.

Pokolenie Zero Waste

„Wróćmy do korzeni.” – to jedno ze zdań, jakie wypowiadam wielokrotnie w dyskusjach. Przypomnijmy sobie, jak żyli nasi rodzice w latach 80 czy dziadkowie tuż po wojnie. Zero Waste byliśmy od dawna, my Polacy jesteśmy mistrzami w Zero Waste! Pamiętacie jak babcie z rosołu, wyczarowały pomidorówkę na następny dzień? Albo używały octu i sody do czyszczenia i mycia łazienek lub wykładały starą gazetą kubełek na śmieci?
Nasze rodziny były też mistrzami bezśmieciowego podróżowania.

Dlaczego śmieci pojawiają się w lasach, parkach narodowych, rezerwatach?

Nasi rodzice pamiętają, jak śmieci w lasach nie było. Czy ludzie wtedy nie śmiecili?
Nie, ludzie po prostu nie mieli wtedy czym śmiecić, a i turystyka była w mniejszej skali. Nie było butelek plastikowych na napoje i opakowań foliowych. Był termos ciężko zdobyty lub przywieziony z zachodu. Były menażki, garnuszki z jednym uchem na kawę lub herbatę, a babcinka z drewnianej chaty w górach sprzedawała z wiadra kwaśne mleko lub maślankę i nalewała każdemu do garnuszka. Obok miała wiadro z wodą z rzeki, w którym garnuszek płukała. O jednorazówkach mogliśmy wtedy pomarzyć, jak i o koszach. Koszy w górach nie było i nie będzie. Nie będzie też w parkach narodowych czy uczęszczanych szlakach. Kosze z odpadami przyciągają dziką zwierzynę, a odpadów zazwyczaj nie ma jak zagospodarować, bo śmieciarka na szlak nie wjedzie. Zasada jest jedna i bardzo prosta – przyniosłeś pełne, musisz zabrać puste.



Bez śmieci na wakacjach – Zero Waste w podróży

Normalne życie i mniejsza produkcja odpadów jest możliwa. Ba, jest bardzo prosta i nie potrzeba żadnych gadżetów za wielkie pieniądze reklamowanych przez instagramerki. Wystarczy odrobina zdrowego rozsądku, wykorzystanie domowych zasobów i starych sposobów z czasów PRL-u. Umiemy żyć bez śmieci, bo tak żyliśmy niecałe 30 lat temu. Plastik był wtedy zachodnim wynalazkiem, a na targach królowały papierowe torebki na owoce i warzywa. Zero waste byliśmy od zawsze – to nie cofanie się w czasie, a świadome wybory na wakacjach. Podróżuj świadomie i nie wyrządzaj szkody środowisku.

Odkąd unikamy nadmiernej produkcji odpadów i staramy się żyć w duchu idei, która ma za zadanie ograniczyć ilość domowych śmieci, mogę z dumą stwierdzić, że to się opłaca. Nie tylko z korzyścią dla środowiska, ale także domowego portfela. Do tej pory chodziliśmy na zakupy i bezmyślnie ładowaliśmy do koszyka produkty. Nie zwracaliśmy uwagi na to, w jakich opakowaniach przynosimy naszą żywność do domu, a 90% z nich to były przecież opakowania z plastiku.

Jak zatem poradzić sobie z tym problemem na wakacjach, aby nie stały się udręką, nie wiązały się z ciągłą frustracją i wytykaniem błędów miejscowej ludności i ich systemu gospodarowania odpadami?

Trzeba się przygotować. Zapewne potrafisz przygotować się na różne warunki pogodowe w trakcie podróży. Podobnie jest z odpadami, trzeba się przygotować, aby właściwie ich unikać. Pewne sytuacje jesteśmy w stanie przewidzieć, możemy więc fantastycznie przygotować się na urlop bezśmieciowo. Będzie miło i czysto, a na wyjeździe nie będziesz mieć w ręku ani jednej foliówki.

Jak przygotować się na wakacje, na których będziemy ograniczać ilość produkowanych odpadów?

Bardzo prosto i skromnie. Rzeczy, które musisz ze sobą spakować, zajmą Ci niewiele miejsca w twoim bagażu, a możesz znacznie ograniczyć produkcję śmieci, w tym jednorazowego plastiku. Wystarczy, że zabierzesz ze sobą butelkę na wodę (może być z filtrem lub bez), dwie torby z materiału na zakupy, materiałowy woreczek na warzywa, pudełko na jedzenie na wynos i własne sztućce.

Często okazuje się, że największą zmorą każdego podróżnego są foliówki.
O ile w domu zdarza nam się pamiętać o tym, aby wyjść na zakupy z własną torbą. To jadąc na wakacje, zupełnie o tym zapominamy. Torba materiałowa przyda się przecież na każdych zakupach w markecie, na targu z warzywami i owocami, w trakcie zakupu ubrań i pamiątek, a nawet idąc na plażę.

Własny bidon czy butelka z filtrem pozwoli Ci ograniczyć kupowanie wody w butelkach PET. Na wielu lotniskach wprowadzono już tzw. poidełka, są to miejsca, z których można czerpać wodę zdatną do spożycia przez ludzi. Woda z poidełek dostępnych dla ludzi jest oczywiście za darmo. Zanim udasz się na lotnisko sprawdź, czy można po przejściu przez security napełnić swoją butelkę wodą.
Na pewno masz taką możliwość na lotnisku w Krakowie, Poznaniu i Warszawie.  Własny bidon na napój/wodę bardzo obniża ilość powstających odpadów. Z czasem zauważysz, że z butelką/bidonem w ogóle nie będziesz się rozstawać. Stanie się przedmiotem codziennego użytku.

Pudełko na żywność

W podróży wystarczy jedno pudełko na mokre produkty (sałatki, surówki) lub też sypkie takie jak wiśnie, czereśnie, truskawki, maliny lub przyprawy. Pudełka przydają się również w restauracjach, kiedy nie zjemy całego posiłku, a nie chcemy, żeby się zmarnował. W ten sposób unikasz pakowania żywności w plastik jednorazowego użytku lub styropian, którego substancje w zetknięciu z żywnością mogą być szkodliwe dla naszego zdrowia.

Materiałowy worek na warzywa, owoce, pieczywo

Pojedyncze owoce i warzywa pakuję luzem do materiałowej torby, a te w większe ilości ładuję do uszytego z lekkiej firanki woreczka. Pakuję w materiałowe woreczki nawet ziemniaki, a jak są już brudne to wrzucam do pralki. Na wakacjach sprawdzają się na duże ilości owoców.

Sztućce wielokrotnego użytku i odmawianie słomek do napojów

Odkąd bary szybkiej obsługi zadomowiły się na dobre w naszych miastach, pojawiło się także więcej jednorazowego plastiku. Niestety, ale ten jednorazowy plastik nie jest ani zdrowy, ani ekologiczny. Warto nosić w torebce mały, minimalistyczny zestaw, który wiele razy uratuje nas z opresji.

Słomki/rurki plastikowe – czy na pewno są ci potrzebne wersje bardziej ekologiczne zamienniki ze stali i bambusu?

Jeśli chodzi o słomki. Niestety na wakacjach turyści zużywają ich najwięcej. Zupełnie niepotrzebny dodatek, bo jeśli nie mamy problemów ze zdrowiem i przełykaniem, piciem wprost ze szklanki to w zasadzie, po co ich używać? Nie sądzę również, że musisz koniecznie kupować wersję metalową. Wiele firm wyczuło, że mogą zarobić kasę na osobach ograniczających śmieci, zatem masowo sprzedają teraz metalowe wersje. To wymysł, naprawdę nie musisz pić napojów i drinków przez słomkę.

Jak grzecznie odmawiać śmieci?

Niestety, ale stworzyliśmy kulturę marnotrawstwa, która głównie opiera się na przedmiotach jednorazowego użytku. To zjawisko poza negatywnym wpływem na nasze środowisko ma także negatywny wpływ na nasze społeczeństwo. Chociażby dlatego, że marnuje się nasze pieniądze, bo inwestujemy je w śmieci – pomyśl, produkt jednorazowy zawsze ląduje w śmietniku, a czas jego użytkowania jest bardzo krótki.

W końcu ludzie na całym świecie zdali sobie sprawę, w jak absurdalnej sytuacji się znaleźliśmy. Stworzyliśmy plastik, każdego dnia produkujemy go więcej i więcej, a nie mamy żadnego planu jak go utylizować. Jednorazowe foliówki, sztućce, kubki będą się rozkładały setki lat, a są użytkowane tylko kilka minut. Czy to nie absurd?

Działając jako jednostki, możemy zmienić nasze nawyki, naszych najbliższych i w duży sposób zmniejszyć ilość produkowanych odpadów. Działając razem i bardziej globalnie możemy dokonać jeszcze więcej, dlatego też publikujemy dla Was ten tekst.

Dziękuję, nie skorzystam. Staram się ograniczyć śmieci

Powyższe zdanie wypowiadam każdego dnia. Zarówno na zakupach, jak i na ulicy, kiedy ktoś wręcza mi ulotkę. Staram się to robić grzecznie, czasem spotykam się z dziwnymi spojrzeniami, ale zdecydowanie częściej z tolerancją mojej postawy. Nie raz usłyszałam pochwałę „Super, że to robisz!”, „Szanuję twoje zdanie.”, „Naprawdę świetnie, że dbasz o środowisko”. To bardzo motywuje do dalszych działań.

Co robię, aby unikać tych negatywnych sytuacji? Grzecznie pytam, czy żywność można zapakować do własnego pudełka, ponieważ staram się dbać o środowisko nie używając foliówek, czy mogą uwzględnić, aby nie dodawać plastikowych słomek do napojów, gdyż ich nie będę potrzebować, czy jest możliwość zamówienia posiłku na talerzu, podania napoju w szkle, a nie w jednorazówkach. Nie walczę na siłę i ponad wszystko. Staram się też negocjować, a gdy spotykam się ze zdziwieniem to wytłumaczyć skąd taka proekologiczna postawa.

Mój patent? Uśmiech. Bardzo wiele udaje mi się ugrać uśmiechem, a nie walką. Tak, to co robię to wojna z plastikiem, ale nie wojna z ludźmi. Ja staram się zwrócić uwagę na to, że można inaczej i to z uśmiechem od ucha do ucha.



Strefa dobrych przykładów – Zero Waste w podróży i na świecie

Często gdzieś na mieście załatwiam sprawy, w podróży, czy na szlaku podnoszę ze sobą śmieci, które napotkam na swojej drodze. Czasem udostępniam zdjęcia z porcją zebranych śmieci, nie po to, żeby się nimi pochwalić, lecz uzmysłowić, do czego człowiek dalej jest zdolny.
Historyjka. Od dawien dawna, od podstawówki miałem Światowy Dzień Ziemi, gdzie klasą chodziłem zbierać śmieci. Zbieraliśmy je w rejonie rzeki Parsęta oraz lokalnych parkach. Pamiętam, że pewnego razu ponad 15 lat temu, na jednej z akcji podczas latania z workiem po krzakach i szukania odpadków znalazłem 50 PLNów. Na tamte czasy? Normalnie bogacz i król sklepiku szkolnego, tak można sobie pomyśleć, ale jednak finał tej historii jest inny. Znajdując taki niebieski banknot, bez zastanowienia poszedłem do wychowawczyni i powiedziałem, że znalazłem taką gotówkę. Pani spojrzała się na mnie i nie wiedziała jak się zachować. Po krótkiej rozmowie doszliśmy do wniosku, że te pieniądze trzeba w jakiś sposób wykorzystać. Tak się stało, że w przerwie wychowawczyni udała się do pobliskiej piekarni i kupiła cały woreczek (papierowy :)) malutkich pączków. Następnie w podziękowaniu i po całej akcji zbierania śmieci odbył się poczęstunek dla całej klasy. Stare czasy, a nawyk sprzątania śmieci gdzieś tam został. Zapomniałem o najważniejszym. Heh. Dzięki takiej postawie jako pierwszy trafiłem na tablicę korkową, która była tzw. ścianą chwały. 🙂

Czyste Tatry i Czyste Karkonosze

Najpierw była akcja „Czyste Karkonosze” 10 sierpnia, następnie kampania „Czyste Tatry” 5 – 8 września. Piękna sprawa i inicjatywa. Jednak ubolewam nad tym, że człowiek potrzebuje jakieś akcji tego typu lub #trashchallenge, żeby po prostu pozbierać śmieci na swoim „podwórku”.
Dane z akcji. Czyste Tatry. 6 tys. tysięcy ochotników zebrało w górach 586 kg śmieci:
  • 147,7 kg plastiku,
  • 159 kg szkła,
  • 40,5 kg papieru,
  • 39,5 kg bio i
  • 200 kg zmieszanych.
Krótka Instagramowa historyjka
Dominika z @dodoknitter nawet wspomniała w swoim stories, że podczas swojej długiej podróży po Azji spotkała mężczyznę, który przez 3 lata zbierał śmieci z plaży naprzeciwko swojego domu. Zebrał 16 ton odpadów.
4 Ocean
Organizacja zajmująca się sprzątaniem plaż i oceanów. Oddział na Haiti świętując swoją pierwszą rocznicę, pochwalił się wynikiem, że w ciągu 365 dni ekipa zebrała ponad 2,230,150 funtów odpadów, czyli jakieś ok. 1,011,373 kilogramów śmieci!
Z ich inicjatywy odbyła się też akcja sprzątania słynnej plaży Clearwater Beach na Florydzie. 1,129 uczestników zebrało (sztuk):
  • Kubki plastikowe: 140
  • Plastikowe sztućce: 146
  • Zabawki plażowe: 226
  • Butelki plastikowe: 410
  • Elementy styropianowe: 441
  • Metalowe kapsle: 610
  • Słomki plastikowe: 759
  • Torby plastikowe: 805
  • Plastikowe nakrętki na butelki: 1,996
  • Niedopałki papierosów: 19,225

Pety, papierosy, palacze

Oczywiście korzystając z uprzejmości naszej grupy, uzupełniam kolejne teksty o wasze komentarze i spostrzeżenia. Eryk ponownie w punkt i podpowiada co zrobić z petami.

„Jestem palaczem , lubię usiąść na plaży i podziwiać widoki,  lubię posiedzieć w fajnym miejscu , zapalić papierosa i delektować się chwilą .
A o kosz czy popielniczka w takich miejscach często jest ciężko. Niestety mimo że palę, to nie cierpię siadać wśród petów, a na plaży czy w lesie to już masakra. Pety walają się wszędzie, dużo jest palaczy na świecie, a każdy tą paczkę dziennie spali w ten sposób powstają góry petów co nie jest fajnym widokiem i szkodzi środowisku, filtry papierosów nie rozkładają się zbyt szybko.

Żeby dalej delektować się tymi pięknymi momentami w życiu z papierosem, a równocześnie nie dokładać się do tych gór petów i tym samym nie psuć fajnych widoków, zacząłem chodzić z kieszonkowa popielniczka, miejsca wiele nie zajmuje, drobny wydatek, jest szczelna i nie śmierdzi od niej kieszeń . Palę wszędzie gdzie nie ma zakazu i nie martwię się o to co zrobić z petem. Wygodnie dla mnie i bez szkody dla pięknych miejsc .
Polecam wszystkim palaczom”Podróżnicza popielniczka

Tym samym zapraszam Was do grupy poświęconej Świadomemu Podróżowaniu.
Wpadaj i wspólnie zastanowimy się jak szkodzić mniej.
Świadome Podróżowanie Grupa na Facebooku





Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


%d bloggers like this: