PozaPodróżami #1 – Gry Planszowe – Top 7

Przerwa od podróży?
To może jakieś gry planszowe?
Siódme Top 7

Sobotni deszczowy wieczór i dopada Was znudzenie!
Co robić w takiej sytuacji?
– Gry planszowe są lekarstwem na wszystko ! 🙂
Któż z nas nie lubi wtedy, wraz ze znajomymi, usiąść przy piwku i pogadać o trudach minionego tygodnia. Często możemy się wtedy spotkać z propozycją: „Hej, zagrajmy w coś!”, na co od razu
pada odpowiedź: „OK, ale w co?”.
No właśnie w co możemy zagrać? Tak, żeby uniknąć znudzenia oraz zabójczej ciszy wśród graczy?

„Renesans planszówkowy” jaki istnieje od ładnych kilku lat robi swoje. Coraz większa liczba ludzi jest świadoma, że w gry planszowe to już nie tylko chińczyk, a makao to nie jest jedyna gra w karty. Wtedy stajemy przed wyborem co zaproponować z naszej biblioteczki lub pobliskiej wypożyczalni. Niestety nie każdy cieszy się jak dziecko na widok 60-stronnicowej instrukcji wstępnej.
Trzymajcie więc zestawienie 7 gier jakie można zaproponować „początkującym” graczom w sobotni wieczór.


„…coś śmiesznego!”

Karty dżentelmenów

W tym wypadku można zaproponować Karty Dżentelmenów. Ostrzegając przy tym, że humor w tej grze jest dość specyficzny (nie każdy może za takim przepadać). Mechanika gry jest do wytłumaczenia w 3 minuty, ot każdy z nas dostaje na rękę 10 białych kart i musi przy ich pomocy do kończyć zdanie na czarnej karcie. Najśmieszniejsze połączenie wygrywa. Bardzo prosta gra na początek, jednocześnie sprawiająca masę frajdy współgraczom. Bardzo dobrze sprawia się, gdy jest już dość późno lub stos butelek jest już spory. Zazwyczaj wychodzi na to, że osoby najmniej rozgadane i kulturalne, mają ukrytą drugą wulgarną osobowość 🙂 Jeśli podstawowa wersja już Wam nie wystarczy i jesteście nią znudzeni? Nie ma czego się martwić, projekt stworzył już drugą i trzecią część.

Karty dżentelmenów

„…coś żeby ruszyć głową!”

5 sekund

„Gra w której szybko myślisz i szybko mówisz”
Tutaj świetne będzie pasować 5 sekund. Każdy z graczy ma do przejścia określoną liczbę pul na planszy, aby się ruszyć należy poprawnie odpowiedzieć na pytanie. Na każdą odpowiedź masz dokładnie 5 sekund (co za przypadek). Narzucone tempo jak i forma pytań, w postaci „Wymień 3 miasta na literę M”, „Podaj 3 rzeczy, które można robić w sypialni” sprawia, że stres i pośpiech sumują się do śmiesznych wypowiedzi. Dodatkowy stres i pustkę w głowie dodaje nam widok spadających kulek w dół w specjalnym czasomierzu i ten okrutny dźwięk przez który nie można się skupić 🙂 Gra szybka, prosta, zapewniająca frajdę ludziom w każdym wieku. Niezła na początek.

5 sekund

„…coś wymagające zręczności!”

Dobble

Tak, więc Dobble. Genialny koncept sprowadzony do prostej gry zręcznościowej. Otóż mamy
5 trybów gry, z których każdy polega na przetestowaniu naszej spostrzegawczości oraz zręczności.
W pierwszym, każdy z graczy otrzymuje startową kartę a na środku stołu ustawiamy stos złożony
z pozostałych. Tryb ten polega na znalezieniu pasującego symbolu na naszej karcie, jak i na tej ze stosu, co obwieszczamy krzycząc nazwę symbolu.

Drugi jest odwróceniem pierwszego, należy się pozbyć wszystkich kart przed reszta graczy. W trzecim sprawy się troszkę komplikują 🙂 Rozdajemy każdemu po karcie i na znak odwracamy je (trzymając cały czas na dłoni). Szukamy tego samego symbolu u nas i na karcie przeciwnika, po czym oddajemy mu swoja kartę. Przegrywa gracz, który zostanie z kartami. W kolejnym trybie na środku umieszczamy kartę i rozdajemy po jednej każdemu z graczy. Gdy sparujemy symbol na dowolnej karcie na stole, z tą na środku, od razu ją zabieramy i odkładamy na bok (nie zabieramy nigdy środkowej!). Potem kolejna runda aż do wyczerpania stosu kart.

Ostatni tryb (mój ulubiony) to dorzucanie kart naszym przeciwnikom. Kiedy sparujemy symbol na karcie przeciwnika oraz tej ze stosu, od razu mu ja dorzucamy. Gierka ma szybki czas rozstawienia
i zapewnia godziny zabawy. Polecam wyciągnąć gdy jest już późno lub na rozluźnienie.
„yyy księżyc!, KAKTUS, woda, yyy Dobble” 🙂

Dobble


„…coś z czasów młodości!”

Kolejka

Czasem może się zdarzyć, że wiek naszych współgraczy jest o wiele bardziej zaawansowany niż nasz. W takim, przypadku może być pomocna gra o nazwie Kolejka.

Tym bardziej jeśli nasze rodzinki nie przepadają za graniem w gry planszowe. To uwaga: przy tej propozycji mogą pojawić się godzinne opowieści jak to było, ile to się stało w tych kolejkach, kogo się nie poznało i wspominanie przedmiotów z kart towarów, które były używane przez nasze starsze pokolenie. Wydana przez IPN zrobiła swego czasu furorę na rynku. Gdy zabrakło jej w sklepach, to ceny na rynku wtórnym osiągały spore przebicie. Co jest dziwne skoro gra jest dość prosta mechanicznie, ale jej sukces to umiejętne granie na nostalgii.

Tak, więc dostajemy listę zakupów potrzebnych nam np. na wyprawienie pierwszej komunii czy na urządzenie mieszkania z przydziału.  Na planszy mamy umiejscowione 5 sklepów, do których losowo trafiają fanty, na podstawie dociąganych kart dostawy na początku rundy. Nie wiedząc do których sklepów przyjdzie dostawa, ustawiamy nasze pionki na jednym z 6 torów (6 to bazarek gdzie można wymienić posiadane towary na inne). Do dyspozycji dostajemy też karty przepychanek kolejkowych, służące do zagrania w odpowiednim momencie, tak aby zwiększyć nasze szanse na zdobycie upragnionego towaru. Są to np. „Remament”, który zamyka wybrany przez nas sklep czy „Matka z dzieckiem na ręku”, co pozwala nam się przesunąć na początek wybranej kolejki.

Grę zwycięża gracz, który jako pierwszy, zdobędzie wszystkie towary z listy. Sednem tej gry jest ciągłe przepychanie się w kolejkach i umiejętne zarządzanie swoja ręką z kartami. Osoby pamiętające czasy starego systemu, na pewno docenią klimatyczne grafiki i ładnie w to wplecioną mechanikę stania w kolejce (liczba towarów jest ograniczona, więc kto pierwszy ten lepszy!).
Jeśli po kilku grach jest nam mało lub znajdzie się więcej osób to możemy dokupić dodatek „Ogonek”, który dodaje nam opcje 6 gracza, dodatkowe karty towarów, przepychanek kolejkowych
i co najważniejsze znajdziemy w zestawie to karty wódki!
Kolejka

„…coś z kooperacją”

Robinson

Na szybki start polecam przede wszystkim Robinson: Przygoda na przeklętej wyspie. Legenda Polskiej sceny planszówkowej, Ignacy Trzewiczek, stworzył grę która podbiła rynek Polski i świata,
a jej poprawiona wersja (edycja Gra Roku) dodatkowo umocniła jej pozycję. Oczywiście koncept był bardzo dobry, tak więc można go wykorzystać w kolejnych grach (np. Pierwsi Marsjanie). W podstawowej grze mamy do wyboru, aż 7 scenariuszy dziejących się na wyspie. Musimy kogoś uratować, albo coś odszukać, albo po prostu uciec.

Każdy z nim posiada wstęp fabularny i osobne warunki zwycięstwa, a dodatkowo modyfikuje lekko zasady gry. Jednym z 4 bohaterów przeżywamy trudy przygody. Stajemy oko w oko z groźnymi drapieżnikami, tubylcami czy złą pogodą. Budujemy lepsze schronienie, palisadę lub tworzymy/ulepszamy nasze przedmioty. Wyspa oferuje kolejne tereny do eksploracji, gdzie możemy się wzbogacić, jak również stracić życie. Ale przede wszystkim, kluczem do zwycięstwa jest dobra współpraca pomiędzy graczami. Jeśli znudzą nam się podstawowe scenariusze to w sieci i na stronie portal, można znaleźć dodatkowe.

O tej grze napisano już wiele i można o niej opowiadać godzinami. Ja natomiast dodam od siebie, że wszelkie pochwały są jak najbardziej zasłużone, a gra spodoba się każdemu kto lubi przygodę i nie za bardzo ma ochotę rywalizować z innymi. Minusem jest to, ze rozkładanie może niektórych zniechęcić, a zasady mogą być często niejasne.

Robinson

„…coś przygodowego!”

Talizman
W tym przypadku na scenę wchodzi legenda świata gier planszowych. Obecnie jest już dostępna czwarta edycja, a w produkcji jest już piąta. Dla wielu w Polsce gra dzieciństwa. Jak już pewnie się domyślacie, to chodzi o Talismana. Po krótce: jako jeden z poszukiwaczy, stajemy do walki o koronę władzy. Naszym celem jest dotarcie to środkowej krainy i pokonanie wszystkich przeciwności losu po drodze. Do walki i ruchu wykorzystujemy kostki.

Podczas gry dociągamy karty przygody, zawierające przeciwników, wydarzenia, ekwipunek, dodatkowe przedmioty czy przyjaciół. Każda z tych rzeczy znacząco poprawia zdolności naszej postaci. Dla osób nie lubiących losowości wprowadzono tzw. żetony losu, pozwalające na przerzut kostki. Po ograniu podstawku do cna nie pozostaje nic innego jak zakupić dodatki, które znacząco poprawiają grę. Sześć z nich dodaje nowe elementy do planszy lub zastępuje stare, osiem mniejszych dodaje dodatkowych poszukiwaczy i karty. Oczywiście i w tym przypadku scena fanowska rozwija się bardzo prężnie, a sieć pełna jest dodatkowych plansz czy kart przygód. Grę polecam, bo mimo, że jest zdecydowanie duża to można ja wytłumaczyć w 5 minut,
a cała reszta zasad wyjdzie w trakcie rozgrywki.
Talizman



„…coś co polecisz!”

7 cudów świata

Pomysłów jest wiele.  Na tą chwilę do głowy przychodzi jeden tytuł: 7 cudów świata. Bardzo popularna i lubiana gra z masą dodatków (w większości zbędnych), zapewniająca masę zabawy grupie do siedmiu graczy. Gra skład się z trzech tur (er), w której korzystamy z innej talii kart. Na początku wybieramy swoją nację, różniącą się produkowanym surowcem, jak i zasadami budowania cudów. Na zasadzie dociągania, każdy z nas dobiera sobie kartę i podaje pozostałe dalej, a do ręki trafiają kolejne karty. Do wyboru mamy, aż 7 rodzajów budowli, z których każda różni się kosztem budowy czy dostępnymi bonusami. Jeśli brakuje nam surowców potrzebnych do budowy, to można je zakupić u innych graczy.

Po koniec każdej ery następuje sprawdzenie siły militarnej graczy, ustalanej na podstawie wybudowanych kart czerwonych. Zwycięzca dostaje dodatkowe punkty. I tak przez trzy tury, po których następuje podliczenie punktów za budowle, złoto czy znaczniki zwycięstw militarnych. Jakby tego było mało, to istnieje wersja dla dwóch graczy o podtytule Pojedynek. Polecam jako szybką grę do wytłumaczenia, o czasie gry do 45 minut 🙂

7 cudów świata

Jest tego na prawdę wiele…

Oczywiście nie wspomniałem już tutaj o sztandarowych tytułach, które obowiązkowo trzeba mieć na swojej półce m.in: Osadnicy z Catanu, Wsiąść do pociągu, czy też Carcassonne – każda z masą dodatków urozmaicających naszą grę.
Tak, więc już wiecie co będziecie robić w sobotni deszczowy wieczór ze znajomymi 🙂

A sam wpis powstał przy współpracy ze sklepem
HulaHop.pl
za pomoc w powstaniu tekstu dziękuję
„Alternatywa, czyli spojrzenie na popkulturę”



One comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.