Ukraina #8 – Czas na Kijów #1

Ruszamy – czas na Kijów!

Kolejnym punktem na naszej mapie była stolica Ukrainy – Kijów.  Od rana nie sprzyjało nam szczęścia. Nigdzie nie mogliśmy znaleźć bezpiecznego miejsca, gdzie mógłby zatrzymać się dla nas samochód. Nic nam nie pozostało jak przejść pięć kilometrów poboczem autostrady aby trafić na stację benzynową. Pamiętaj o niełapaniu stopa na autostradzie! Po pierwsze jest to niebezpiecznie, a po drugie są nikłe szanse, że ktoś się zatrzyma. Minuty uciekały nieubłaganie (a chcieliśmy jak najszybciej dostać się do celu). Dopiero po godzinie zatrzymał się miły Pan. Auto może nie było w najlepszym stanie, ale nie ma co wybrzydzać. Czas ruszać! Przecież czekało nas dobre 300 kilometrów do celu wyprawy. W czasie jazdy kierowca zadbał o nasz komfort, grzejąc w aucie aż do ponad dwudziestu pięciu stopni (może dlatego, że miałem krótkie spodenki?).  Około trzynastej byliśmy już na miejscu. Hostel zarezerwowaliśmy oczywiście wcześniej na bookingu (Domino Hostel – dwie doby kosztowały nas 80 zł)

Kijów  – Kyiv – Київ

Jest stolicą oraz największym miastem, leżącym nad rzeką Dniepr.  Na stan 1 sierpnia 2017 roku liczba mieszkańców wynosi : 2 926 930. Porównując z Warszawą jest to 1 753 977, zatem różnica jest blisko na 1,2 miliona. Kijów został założony na początku V wieku i mieścił się na szlaku handlowym między Konstantynopolem a Skandynawią. Miasto położone jest na kliku wzgórzach (najważniejsze to wzgórze zwane Miastem Górnym z Soborem Św. Zofii). Na dole znajduje się miasto targowe (tzw. Padole). Na rzece Dniepr jest kilka wysp. Największa z nich to Truchanów.

Kijów był jednym z najważniejszych ośrodków polskości.  Polacy stanowili elitę społeczną oraz intelektualną aż do czasu powstania styczniowego. Ludność polska przestała ogrywać znaczącą rolę w mieście. Na dzień dzisiejszy w Kijowie mieszka około 7000 Polaków. Mieszkańcy stolicy mówią w języku: ukraińskim, rosyjskim i angielskim.



A teraz: Czym poruszać się po mieście? Gdzie warto się wybrać? Gdzie i co zjeść?

Czym poruszać się po mieście? – my stawialiśmy na metro.

Metro w Kijowie jest pierwszym tego typu środkiem transportu na Ukrainie. Stacja Arsenalna jest najgłębiej położonym pod powierzchnią ziemi tego typu obiektem na świecie – jest to aż 105 metrów.  Kijowskie metro posiada trzy linie (niebieska, czerwona oraz zielona).  Najstarsza linia koloru czerwonego (Swiatoszynśko-Browarśkiej) łączy lewobrzeżną dzielnicę Darnycia z centrum miasta.  Niebieska linia metra (Kureniwśko-Czerwonoarmijśką) łączy północne i południowe prawobrzeżne dzielnice z centrum miasta.

Ważne informacje: bilet możemy kupić w okienku lub w automacie, który przyjmuje 10 UAH i 20 UAH. Koszt jednego biletu to 10 UAH. Przejazd z tym żetonem obowiązuje na cały czas pobytu w podziemiach.

Ze Stacji Lukianivska (czerwona linia) kursowaliśmy metrem do stacji Zoloti Vorota, a tam zieloną linią (Syrećko-Peczerśka) do centrum miasta. Warto jest wyjść przed stację Zoloti Vorota aby zobaczyć pewną budowle – a dokładnie jedną z trzech średniowiecznych bram (Złota Brama) wjazdowych do grodu.

Co warto zjeść?  – przekąski i obiad

Na głównej ulicy miasta –  Chreszczatyk (kijowski Broadway) znajduje się budka z nietypowym przysmakiem Kijowianów. Perpiczka jest to pączek z parówką w środku. Samo ciasto nie jest aż tak słodkie jak typowy pączek. Kolejki są ogromne bo koszt takiego rarytasu to około 6 UAH (około 1 zł). A czy nam smakowało? Zdania są podzielone, ponieważ mi smakowała ta przekąska zaś mojej dziewczynie nie za bardzo. Oczywiście to tylko kwestia gustu.

Restauracja Chachapuri to był strzał w dziesiątkę. Jeśli jesteś w Kijowe, bądź planujesz w najbliższym czasie udać się, to serdecznie zapraszam do tej knajpki. Jedzenie jest przepyszne (świadczy to o tym, że są same rezerwacje miejsc, nam na szczęście udało się „wcisnąć” do wolnego stolika). Bogata karta gruzińskich dań oraz bardzo miła obsługa, która mówiła w języku angielskim.

Zamówiliśmy gruziński gulasz (jedno danie zupełności wystarczyło dla dwóch osób) oraz Chnikali (jedna sztuka kosztowała 14 UAH). Za cały obiad zapłaciliśmy około 200 UAH.Na sam koniec uczty dostaliśmy mały poczęstunek w postaci kieliszeczka ukraińskiej wódki oraz przekąski (chlebek z buraczkami). TOCT!



Dalsza przygoda w Kijowie w następnym poście, gdzie będziecie mogli przeczytać o zabytkach miasta oraz sytuacji politycznej na Majdanie. #siodmywswiecie

3 komentarze

  1. Ależ Wam zazdroszczę tego wyjazdu. Byłam w Kijowie w 2003 i bardzo mi się podobało. Później pojechałam na ukraińską wieś i czułam się w totalnie innym świecie.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.