Indie #1 Początek przygód w Azji

Indie #1 Początek – Luty, może marzec 2016 r.

Kilka dni wolnego od uczelni, powrót do rodzinnego domu. Czas spędzony w rodzinnym gronie, ale oczywiście trzeba  znaleźć chwilę czasu na spotkanie ze starymi znajomymi. Standardowo przy piwku jak to my, temat za tematem, opowieść za opowieścią i padło w moją stronę  pewne hasło… „Jedziemy do Indii, dawaj z nami”. No i masz. Nagle milion myśli na sekundę, ale momencik nie zapominaj o wyjeździe z dziewczyną  do Hiszpanii&Portugalii (Sierpień 2016 r.) kolejny dodatkowy koszt w tym samym roku. Już samo słowo Indie nie dawało mi spokoju, mina mojej dziewczyny i mamy bezcenna. Nie wspomnę już o reakcji jaką to wywołało.



Indie ? – oszalałeś chyba…w życiu… (i cały wykład co tam się wyprawia).
Trochę czasu minęło, mama oswoiła się z tą myślą. Po prostu nie miała wyboru i jak zwykle syn postawił ją przed faktem dokonanym. Dziewczyna miała dużo racji, kiedy próbowała wybić mi ten pomysł z głowy (tym bardziej, że miała jechać z nami, ale kasa zrobiła swoje i  strach przed tym światem). Mimo to po jakimś czasie dała mi zielone światło na wyjazd.

Zatem skupiłem się jak tutaj kolejną gotówkę zdobyć. Wyliczyłem, że potrzebuje jakieś 5000 zł na 14 dni ze wszystkim. Do czerwca uzbierałem pierwsza pule pieniędzy na bilet 2350 zł. Następnie przyszedł sezon wakacyjny i napompowany dodatkową motywacją, że takie wyjazdy mnie czekają i tak przepracowałem cały lipiec praktycznie codziennie od 6 do 18. Jeszcze zostały mi pieniądze z ostatniego sezonu, trochę euro z ostatniej wyprawy i to co zarobiłem w okresie studiowania w Poznaniu. Mimo to sytuacja zmusiła mnie aby siostra dofinansowała mój wypad. Na szczęście pożyczka została spłacona w trybie natychmiastowym po powrocie do Polski. Czas na Indie!

Pierwsze informacje?

W miedzy czasie zacząłem informacji w Internecie na temat Indii. Pytałem znajomych jak przeżyć
w Indiach? Co kupić? Co z chorobami? Co tutaj robić?
(pod koniec serii, zrobię podsumowanie wszystkich wydatków)
Podczas pobytu w H&P poznałem pewną parę, która miała okazję tam być. Opowieści może były niesamowite, ale sam przekaz mega niezachęcający. Rzucili od razu beznadziejne światło na kraj, mieszkańców jak i na przygotowanie do tej wyprawy. Teraz wiem, że zobaczyli naprawdę niewiele, ponieważ pojechali z biurem podróży… Indie z touroperatorem – to zła opcja? Może dla starszych ludzi  jest jak najbardziej w porządku,  ale byli to dość młodzi ludzie, wygodni. W każdym razie słaba opcja. Wracając do szukania informacji w Internecie – niby były wiadomości co i jak, ale strasznie chaotyczne niepoukładane treści. Tak jak moje posty. Mało aktualne ceny  przez spore wahania rupii indyjskiej, mało sprecyzowane informacje jeśli chodzi o szczepienia, a opinie na temat kraju bardzo podzielone.

Oczywiście odbyły się bardzo liczne spotkania organizacyjne ( bo aż 2) z ekipą wyjazdową do Indii, 6 wspaniałych znajomych (3 dziewczyny i 3 chłopaków) wymienialiśmy się informacjami jakie miejsca warto odwiedzić? Co kto może kupić/zabrać? Ustalenia co do szczepień i malarii. Dziewczyny spisały się na medal w sprawie organizacji leków, które w razie co mogą nam pomóc w tamtych rejonach (na szczęście nie były one nam prawie potrzebne). Udało się ustalić wstępny PLAN wyprawy (który w rzeczywistości mało co się sprawdził), ubraliśmy to w ramy czasowe, sprawdziliśmy jak funkcjonują tamtejsze pociągi i komunikacja. Szukaliśmy hotelów, noclegów i stwierdziliśmy, że nie warto ryzykować stratą kasy, bo istnieje możliwość, że nie trafimy, czy nie dojedziemy na czas. Mieliśmy trochę szczęścia, wi-fi na miejscu, a miejscowi chętnie chcieli pomoc.

Indie Indie <3
Następny post będzie o ekwipunku i locie 🙂
www.siodmywswiecie.pl



2 komentarze

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.