Indie #6 Przygody nad Gangesem – Waranasi

Planując wyjazd do Indii, wszyscy byli zgodni – Ganges i Waranasi

Są to punkty obowiązkowe. Być tam i nie zobaczyć świętej rzeki Ganges? Powiem krótko, to miasto zrobiło na nas największe wrażenie. Dlaczego?

Czytając, gdzieś po blogach jedno było pewne – będzie mega duszno i wilgotno. Droga z samolotu na terminal już dała się nam we znaki, a było to raptem 100 metrów. Taki kawałek i już plecy były całe mokre.
Chwila na lotnisku, odbiór naszych plecaków i ruszyliśmy szukać transportu do centrum(z lotniska do Waranasi jest ok. 25km ~). Sprawnie znaleźliśmy taksówkę i za niewielkie pieniądze ruszyliśmy w stronę hotelu, którego już nazwy nie pamiętam(był dość obskurny i spędziliśmy tam tylko jedną noc), ale było to na przeciwko restauracji Saffron w której zjedliśmy kilka dobrych śniadań, obiadów i poznaliśmy naszego wybawiciela, bez którego nie mielibyśmy tak wspaniałego widoku na Ganges i masy informacji o Waranasi, których nie przeczyta się w przewodnikach.
Tego dnia zrobiliśmy jeszcze małe zakupy i zaopatrzenie na kolejne dni.



Przygody w Indiach

Pierwsza i ostatnia noc w hotelu, którego nazwy nie chce pamiętać i z samego rana ruszyliśmy w drogę do nowego hotelu do którego nas zaprowadził nowo poznany znajomy.
Puja Guest House mimo, że oceny są nie najlepsze to cena, widok na Ganges, pyszne naleśniki z bananami i wiele innych dań rekompensowało całą sytuacje. Co jeszcze okazało się była to dobra baza wypadowa w stronę Ghatów i nad rzekę.
Warto, też zaznaczyć – im bliżej Gangesu to mapy wariowały i nie pokazywały labiryntu dróg, wiec nie jest trudno by zgubić drogę 🙂

IMG_0692
Widok z Puja Guest House

Mieliśmy okazję przepłynąć się łódką po Gangesie i usłyszeć różne ciekawe historie.
Zobaczyliśmy ceremonie pogrzebowe w Manikarnika Ghat, palenia ciał. Jedząc śniadanie/obiad w Puja Guest House widzieliśmy, ciała ludzi jaki i zwierząt płynących w Gangesie. Zwiedziliśmy Shri Kashi Vishwanath Temple inaczej Golden Temple. Podobno do którego trudno wejść, ochrona jak na lotnisku, nic nie można dosłownie wnieść na teren świątyni. Następnie trzeba udać się do kolejnego ochroniarza, który przeprowadza z nami wywiad i wpisuje wszystkie dane do księgi odwiedzających i rzecz oczywista na boso 🙂 Wejście do tej świątyni było darmowe.

Odwiedziliśmy Nepali Temple (malutka świątynia Kamasutry), piękna na zewnątrz jak i w środku. Co ciekawe była za opłatą, bodajże symbolicznie 20 rupii za osobę.
nepali templeDSC_0730.JPG

dav
Meczet Gyanvapi Masjid

IMG_0699DCIM101GOPROG1827592.

DCIM101GOPROG1807577.
Wieczorne rytuały na rzece Ganges

Kolejnego dnia wybraliśmy się w stronę Sarnath.

„Miejscowość w północnych Indiach, położona 13 kilometrów na wschód od Waranasi (stan Uttar Pradesh). Jedno z czterech najświętszych miejsc buddyzmu, w którym według tradycji Budda Siakjamuni wygłosił swoje pierwsze kazanie na temat „Wprawienia w Ruch Koła Dharmy”, zwane Dharmaczakraprawartana. Pięciu ascetów uczestniczących w tym wykładzie zainicjowało potem zgromadzenie Sangha. W III wieku p.n.e. staraniem nawróconego na buddyzm cesarza Aśoki wzniesiono w Sarnath min. kompleks klasztorny, figurującą we współczesnym godle Indii kolumnę oraz wysoką na 34 metry stupę Dhamekh.”

dav
Dhamehk Stupa
dav
The Giant Buddha
DCIM102GOPROG2998605.
Sarang Nath Temple

Odwiedziliśmy także, Blue Lassi, które słynie z najlepszych indyjskich „Lassi” – napój na bazie jogurtu, wody, przypraw i owoców, w sam raz na duchotę. Trochę dziwna konsystencja, ale estetycznie wyglądało i smakowało 🙂

Z cyklu ciekawe historie: nie róbcie na przyszłość prania w Waranasi, ciuchy schły mi jakieś 4 dni i dalej były mokre. 🙂

Trzymajcie paczkę zdjęć z Waranasi !
Chcesz więcej?



11 komentarzy

  1. Od razu przypomniała mi się niezwykła książka na temat Indii: „Lalki w ogniu”. Zrobiła na mnie duże wrażenie., bo pokazała dwie strony medalu, jeśli chodzi o życie w tym kraju. Fascynująca historia. U Ciebie w artykule rozwaliła mnie praktyczna rada : „nie róbcie na przyszłość prania w Waranasi, ciuchy schły mi jakieś 4 dni i dalej były mokre” 🙂

  2. Moje ukochane miasto <3 Obowiązkowo w wakacje na nawiedzę. A powiedz mi, jak mają się sadhu? W stosunku do nich zawsze żywię jakąś taką specyficzną czułość… Trzymaj się, Waranasi jest niepowtarzalne, w końcu do miasto Śiwy!

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.